Fotografia kolejowa – co wolno a czego nie?



Temat fotografowania obiektów kolejowych należy do tych najbardziej dyskutowanych wśród osób zajmujących się robieniem zdjęć. Poruszany był w nieskończoność na fotograficznych forach dyskusyjnych. O kilku kontrowersyjnych sytuacjach związanych z fotografowaniem dworców kolejowych pisał również portal Gazety Wyborczej:

Podobna – zupełnie spontaniczna – sytuacja spotkała nas w czasie pleneru SilesiaTrip #3 na stacji kolejowej w Rudzie Śląskiej. Gdy tylko kilkoro z nas zbliżyło się do torów, nie wiadomo skąd… nagle pojawił się pojazd Służby Ochrony Kolei. Panowie straszyli kolegium zupełnie bezpodstawnie, gdyż stacja (miejsce publiczne) nie była oznaczona jakimikolwiek zakazami fotografowania.

Co zatem na kolei wolno fotografować a czego?

0027xy Fotografia kolejowa   co wolno a czego nie?

Najlepszej i zarazem doskonale czytelnej odpowiedzi na to pytanie udzielił sam… Komendant Straży Ochrony Kolei – mgr Witold Śląski.

Komenda Główna SOK do redakcji miesięcznika „Świat Kolei”

Pismo nr I00D2-0604-36/04 z dnia 23-12-2004 r.

(…) Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 14 marca 2001 r. (Dz.U. nr 30 poz. 351) fotografowanie, wykonywanie szkiców i rysunków budynków, budowli i urządzeń oraz pociągów i innych kolejowych pojazdów szynowych zabronione jest tylko wtedy, gdy taki zakaz wprowadzi zarządca lub przewoźnik umieszczając na tych obiektach tablice z zakazem fotografowania. Jeżeli brak jest wyraźnego zakazu, a fotografujący posiada ważne zezwolenie wstępu na obszar kolejowy (oczywiście takie zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli fotografujący robi zdjęcia w miejscach ogólnodostępnych (publicznych)), specjalna zgoda na fotografowanie nie jest wymagana. Oczywistym jest również to, ze gdy fotografujący, pomimo że znajduje się w miejscu publicznym lub posiada zezwolenie wstępu na obszar kolejowy, nie może robić zdjęć obiektów, na których znajduje się zakaz fotografowania.

Komendant Straży Ochrony Kolei – mgr Witold Śląski,

źródło: Świat Kolei nr 1/2005.

Treść listu została przytoczona ze strony http://www.pod-semaforkiem.aplus.pl/zakaz.php na której znajdziecie szerszą interpretację przepisów zakazujących fotografowania obiektów kolejowych.

Rada: proponuję powyższy list - jednoznacznie stwierdzający co wolno a czego nie – wydrukować i mieć zawsze przy sobie, gdy tylko wybieracie się z aparatem w okolice szlaków i dworców kolejowych.


Przeczytaj również:



Ostatnia aktualizacja: 18 listopada 2009 @ 21:12

Paweł Suder

Nowohucianin, redaktor naczelny Fotomarginesu, członek Krakowskiego Klubu Fotograficznego. Fotograf, web designer i trener. Działacz społeczny, organizator imprez sportowych, wydarzeń kulturalnych i własnych projektów z pogranicza fotografii, mediów i sztuki. Dziennikarz amator. Zafascynowany Nową Hutą, polskim przemysłem ciężkim i historią PRL-u. # www.pawelsuder.pl

9 Responses to “Fotografia kolejowa – co wolno a czego nie?”

  1. List komendanta przydatny :) Szczególnie w wymianie zdań z pracownikami SOK, którym coś się tam wydaje … Spróbuj porobić zdjęcia w którymkolwiek centrum handlowym. Zakończenie sesji może być równie ciekawe :) Ale to już teren prywatny właściciela, na którym może on sobie życzyć lub nie życzyć czego chce :(

    Pozdrawiam,
    Rafał

  2. W galeriach zależy od władzy co i jak. Generalnie są pewne rzeczy, które musisz wyjaśnić i droga wolna :)

  3. Chyba wydrukuje sobie takie coś:P Wiele razy byłem na dworcu z aparatem, a nóz sie jakiś capo doczepi:)

  4. Artykuły fajne, aż kuszą by iść do nas na dworzec

  5. bardzo czesto trafiam na klopoty „sil porzadkowych” ze zrozumieniem, czy wrecz znajomoscia prawa w kontekscie zakazu fotografowania.
    utarczki z sokistami bylyby krotsze gdybym wczesniej znal ow list (wydrukowany zamknie jape paru sfrustrowanym krzykaczom) ale dotychczas zdawal egzamin upor w zadaniu podstawy prawnej a w przypadku sciemy ze jestem podejrzany to o przedstawienie zarzutow – o co.
    Czasem jednak trzeba zejsc z piedestalu i po ludzku wyjasnic co sie robi i „po cholere mi te zdjecia” – raz tak zrobilem bo widzialem ze sokista z wlosami w kolorze golebi blond zaraz z braku argumentow dostanie zawalu, calkem serio mowie.
    Jedyny komiczny przypadek zdarzyl sie gdy podczas zdjec na dworcu oburzyl sie pasazer ze jest w kadrze i wezwal policje, wiec nigdy nie wiadomo z ktorej strony draka sie kroi :>
    Ostatnio zas stojac na ulicy robilem zdjecie ciagu sklepow, z jednego z nich wybiegl sekjuritiman i zabronil mi kontynuowania zdjec zakrywajac obiektyw gdyz „NIE WOLNO mi robic zdjecia tego sklepu bez zgody kierownictwa”. Dialog argumentow pan zakonczyl „huj mnie obchodzi gdzie stoisz” wiec o wyjasnienie jego postawy poprosze wlasciciela sieci komorkowej zatrudniajacej jegomoscia.
    Koledzy, wielu udanych zdjec kolejowych!

  6. Wielkie dzięki za Twój wpis! :) Pozdrawiam

  7. milosnikom „zakazu fotografowania” spodoba sie moja ostatnia przygoda z PKP, zwlaszcza ze mozna obejrzec zdjecia rzekomo niedozwolone ;)

    oto sznurek: http://brulionman.wordpress.com/2009/09/10/historia-z-kanarem-i-milicyjo/

  8. Świetny tekst i przygoda. Co za kraj… ;-)
    Pozdrawiam!

  9. Panowie ochroniarze i ci od OC nie oglądają telewizji,
    obecnie z satelity można przeczytać gazetę
    która leży na ziemi, i wywieszanie tabliczek
    typu zakaz fotografowania jest bezsensem.